Witam Was bardzo ciepło
Pomalutku wyszłam z choróbska, co prawda, tydzień troszkę do tyłu, ale to nic, nadrobię. Tym bardziej, że następny całkowicie zapełniony, więc pełna mobilizacja :)
Ciągle jeszcze zastanawiam się co siedzi w głowach młodych ludzi po ostatnich wydarzeniach...czego zabrakło a czego było za dużo. Dlaczego ciągle ignorujemy, że coś się dzieje pomimo wielu akcji, które mają pomagać...
Wczoraj też był dzień urodzin Magdy Umer - skończyłaby 76 lat...
Tutaj zawsze wspominam jeden z piękniejszych jesiennych wierszy:
"Koncert jesienny na dwa świerszcze"
Za naszym oknem pada deszcz
Na piecu skrzypce stroi świerszcz
Dziewczyny płaczą bo skończyło się już lato
I tylko słychać gdzieś
Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
I śni o pięknej dziewczynie
A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy
Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy
Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
Koncert co z babim latem odpłynie
Pnie drzew pokryły się dawno mchem
Wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień
A na ścierniskach pozapalały się ogniska
W oddali snuje się
Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
I śni o pięknej dziewczynie
A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy
Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy
Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
Koncert co z babim latem odpłynie
Wywietrzał dawno zapach żniw
Szczelnie zamknięto wszystkie drzwi
Ludzie czekają może już jutro będzie biało
Pod piecem cicho brzmi
Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
Uciekł na drogę pokochał wierzbę i nagle gdzieś się rozpłynął
A strach na wróble leży samotny w polu
Mysz go rzuciła uciekła do stodoły
Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
Dziś ze świerszczami zasnął już na zimę




Magda Umer potrafiła w niezwykły sposób otulać słowem i muzyką, poruszając najczulsze struny duszy. Dziękuję za to piękne jesienne wspomnienie i za przypomnienie, jak ważne są wrażliwość, uważność i zwykła ludzka bliskość. Niech ten jesienny koncert przyniesie nam wszystkim odrobinę spokoju, ciepła i nadziei.
OdpowiedzUsuńTo ja dziękuję za przeczytanie i podzielenie sie refleksją związaną z tym wierszem.
UsuńLubię ten wiersz w wykonaniu Magdy Umer, pięknie opisana jesień. Zdrowia życzę, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
UsuńAch, nawet nie chcę myśleć o tym, co działo się w szkołach, mam nadzieję, że to już koniec... Piękny koncert jesienny, lubię czasem się mu przysłuchiwać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie 🙂
Ech, ja równiez mam taką nadzieję. POzdrawiam serdecznie :)
UsuńPiękny jest ten wiersz, piękna piosenka, ale najważniejsze, że Twoje zdrowie idzie ku dobremu:-)
OdpowiedzUsuńTak, to prawda wiersz ma w sobie tę jesienną, ale jakże ciepłą nutę :)
UsuńWiersz- piosenka piękny ... Sama Magda Umer "właścicielka głosu symbolicznego", twórczyni "poezji szeptanej" była scenicznym zjawiskiem...i jak na razie nie ma zastępstwa. Cieszę się, że wracasz do pełni sił i jak można wnioskować z tekstu znowu masz zamiar rzucić się w wir zajęć. Mimo wszystko - dbaj jednak o siebie. Co do poruszonego wątku młodych... "czego zabrakło a czego było za dużo. Dlaczego ciągle ignorujemy, że coś się dzieje pomimo wielu akcji, które mają pomagać..." nie będę rozwijać tematu chcę tylko powiedzieć, że aktywizm oparty na pojedynczych akcjach często przynosi jedynie chwilową ulgę, chwilowo uspokaja sumienia lub powierzchowny efekt, podczas gdy te realne problemy wymagają systematycznej pracy od podstaw.
OdpowiedzUsuńStaram się jak mogę, ale czasami coś jednak potrafi zaskoczyć.
UsuńTo prawda. Właśnie przerażają mnie te "akcje" bo to nie jest sposób, by cokolwiek zmienić. To trwa latami.
Wspaniale, że wracasz do zdrowia! Twoje refleksje o młodych ludziach dają do myślenia... To ważne pytania, na które wciąż nie potrafimy odpowiedzieć.
OdpowiedzUsuńUtwór Magdy Umer to jesienny klasyk, idealny na takie nostalgiczne dni:-)
Dużo zdrowia i sił na nadchodzący tydzień!
Bardzo dziękuję. Tak już pomalutku dochodzę do swoich normalnych sił.
UsuńDobrego tygodnia :)
Rodzice ponoszą pełną odpowiedzialność za to co się wydarzyło. A wiersz przepiękny. Warto go przypominać. Super Bogusia, że wracasz do zdrowia. ❤️.
OdpowiedzUsuńTo prawda, tylko rodzice niestety często nie chcą wziąć na siebie tej odpowiedzialności. Wszyscy są winni wokół, tylko nie oni...
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Mój narzeczony też chory, aż postanowił umówić się do lekarza. Ciekawe, czy za kilka dni i mnie dopadnie...
OdpowiedzUsuńA propos wiersza, to wprawdzie prozaiczne skojarzenie, ale czekamy na wymianę pieca i już trochę marzniemy. :)
Pozdrowienia!