października 13, 2026

Wciąż jeszcze we mnie tkwi...

Wciąż jeszcze we mnie tkwi...

 


okoliczności


zapowiadał się całkiem zwyczajny dzień

tylko mgła unosiła się zbyt długo

ludzie niosą różne myśli w głowie

a raczej może ich brak


godziny na szkolnym boisku

z wiatrem tuż przy ziemi

przenoszą z miejsca na miejsce

przyszłe


z nabrzmiałej ciszy obojętności

pojawia się w głowie

ten złowrogi przebłysk


ma ostrą krawędź i lśni w słońcu


teraz tracą znaczenie słowa

które powinny być wczoraj 

oczy otwierają się zawsze za późno


na chwilę wpisane 


w przegapione 

sprzyjające okoliczności

dla noża w dłoni


Boguława M
12 październik 2026

Obraz z Pixabay

października 10, 2026

Koncert jesienny na dwa świerszcze

Koncert jesienny na dwa świerszcze

 


Witam Was bardzo ciepło

Pomalutku wyszłam z choróbska, co prawda, tydzień troszkę do tyłu, ale to nic, nadrobię. Tym bardziej, że następny całkowicie zapełniony, więc pełna mobilizacja :)

Ciągle jeszcze zastanawiam się co siedzi w głowach młodych ludzi po ostatnich wydarzeniach...czego zabrakło a czego było za dużo. Dlaczego ciągle ignorujemy, że coś się dzieje pomimo wielu akcji, które mają pomagać...

Wczoraj też był dzień urodzin Magdy Umer - skończyłaby 76 lat...

Tutaj zawsze wspominam jeden z piękniejszych jesiennych wierszy:

"Koncert jesienny na dwa świerszcze"


Za naszym oknem pada deszcz

Na piecu skrzypce stroi świerszcz

Dziewczyny płaczą bo skończyło się już lato

I tylko słychać gdzieś


Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł

I śni o pięknej dziewczynie

A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy

Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy


Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Koncert co z babim latem odpłynie


Pnie drzew pokryły się dawno mchem

Wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień

A na ścierniskach pozapalały się ogniska

W oddali snuje się

Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł

I śni o pięknej dziewczynie

A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy

Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy


Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Koncert co z babim latem odpłynie


Wywietrzał dawno zapach żniw

Szczelnie zamknięto wszystkie drzwi

Ludzie czekają może już jutro będzie biało

Pod piecem cicho brzmi

Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Uciekł na drogę pokochał wierzbę i nagle gdzieś się rozpłynął

A strach na wróble leży samotny w polu

Mysz go rzuciła uciekła do stodoły

Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Dziś ze świerszczami zasnął już na zimę





Z tym wierszem życzę Wam dużo ciepła i uważności, by te nadchodzące dni przyniosły Wam wiele radości i spokoju

października 05, 2026

Nowy tydzień, Kasprowicz i suszone hortensje

Nowy tydzień, Kasprowicz i suszone hortensje

 


Nowy tydzień, nowe wyzwania. Przez ostatnie szukałam jeszcze pozostałości po starym blogu, ale pozostał tylko baner, który był na poprzedniej stronie. Wrócił tutaj, ponieważ cały czas jest aktualny. Za oknem jaśminowiec jak rósł, tak rośnie. 

Przede mną dość spory projekt związany z Kasprowiczem, ze względu na trwający jeszcze rok Jemu poświęcony. Przyznam, że Kasprowicz nie należy do moich ulubionych poetów, ale kiedy trzeba, to trzeba. 

Najważniejsze dzieła to:

• „Z chałupy” (1887) – debiutancki tom realistyczno-naturalistyczny, pokazujący trudne życie wsi i los ubogich ludzi.

• „Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach” (1898) – cykl czterech sonetów łączący impresjonizm i symbolizm z tatrzańskim pejzażem.

• „Hymny” (1902) – słynny cykl (zawierający m.in. Dies irae i Święty Boże) wyrażający buntu człowieka wobec cierpienia i dramatyczną relację z Bogiem.

• „Księga ubogich” (1916) – tom o nastroju pogodzenia z losem, prostocie, bliskości natury i ukochanych Tatr.

Osobiście czytam teraz "Hymny". Moją szczególną uwagę przykuwa wiersz "Moja pieśń wieczorna". Po katastroficznych burzach i nienawiści nadchodzi czas ukojenia i pogodzenia się z życiem. Tym bardziej hymny stały się mi osobiście bardziej bliskie, ponieważ są pisane wierszem wolnym. Jest w nich pochwała prostoty, miłości do stworzenia, braterstwa z naturą oraz dostrzeżenia boskiego pierwiastka w codziennym życiu.

Co prawda, nas jako grupę, która przygotowuje całość najbardziej interesuje okres kujawski w życiu i twórczości Kasprowicza. Na razie to wszystko jest naszkicowane, a czas pokaże jak nam się to rozwinie.

Niżej fragment wiersza "Moja pieśń wieczorna"

Jan Kasprowicz

 

"On był i myśmy byli przed początkiem -

niech imię Jego będzie pochwalone!

Razem z gwiazdami byliśmy i słońcem,

zanim się gwiazdy i słońca

jęły rozbijać w swych kołach,

zanim się stało to, co cię pożera.

 

O duszo, spragniona miłości,

o duszo, spragniona spokoju!

On był i ty w nim byłaś przed początkiem,

nim jeszcze miłość i spokój

stały się ogniem trawiącym,

zanim się .stały zabójczą tęsknicą

i tym kamiennym, ślepym przerażeniem...

 

Dzień mój przygasa -

za wielkim, niebotycznym przygasa mi szczytem,

krwawą za sobą zostawiając zorzę,

która się czepia ogniami

tych oto smreczyn i ścian poszarpanych,

zatartych śladów moich stóp.

Dzień mój przygasa, ten złoty,

ten lazurowy, ten słoneczny dzień,

w błogosławieństwie swych drogich promieni

więżący klątwę dla człeka,

dla zbłąkanego pielgrzyma.

Niech gaśnie! niech ginie!

Niech upragniony nadejdzie już wieczór

ze swoją ciszą wieczystą,

która ci mgłami szepce miesięcznymi,

że zanim miłość i spokój

stały się ogniem trawiącym,

zanim się stały zabójczą tęsknicą

i tym kamiennym, ślepym przerażeniem,

On był, i myśmy byli przed początkiem."


A na koniec fotografia z początku wpisu - to moje zasuszone hortensje :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dobrego tygodnia :)

października 01, 2026

Październikowa donica

Październikowa donica

 


Witam Was ciepło w ten pierwszy dzień października. Dzisiaj krótko, raczej fotograficznie :)

W końcu znalazłam chwilę, by zamienić letnią donicę na jesienną :)

I jeszcze taki cytat:


Za oknem słońce, dlatego życzę Wam i sobie by takie dni pozostały z nami jak najdłużej.

września 30, 2026

Jesienne spotkania

Jesienne spotkania

 


Witam Was ciepło

Dużo się działo w czasie kiedy mnie tu nie było, a przecież to tylko kilka dni. Dzień Kawy 2026 już za mną. Jestem zadowolona, chociaż nie obyło się bez małych zawirowań ze względu na nieprzewidziane nieobecności czytających. Oczywiście winne są wirusy! Pozostała więc krótko pisząc - improwizacja, ale i tak było pięknie. Tym bardziej było miło, kiedy można było porozmawiać z rodziną naszej bohaterki, która pojawiła się na spotkaniu. Takie rozmowy zawsze sprawiają, że gruntuje się przekonanie, że warto to robić. Przypominać, a nowym osobom przybliżać tych, którzy wpisali się w historię naszego miasta.

Mieliśmy również próbę generalną naszego nowego projektu "Jesień w blasku". Odbył się w naszym Sue Ryder. Dla mnie jak i dla mojej koleżanki po piórze to było wspaniałe przeżycie. Spotkanie z osobami, które z powodów niezależnych od nich, przychodzą tam uświadomiło mi jeszcze bardziej, jak kruche jest zdrowie i naprawdę niewiele potrzeba, by życie, które się wiedzie teraz nagle może się zmienić. Wiem jednak, że nawet wtedy warto z takimi osobami przebywać, dać im cząstkę siebie. Wzruszająca była ich wdzięczność i to uruchomiło we mnie jak sprawić by nie zakończyło się to tylko na jednym spotkaniu.

Co poza tym? No cóż - mało czasu na swoje pisanie, zaczęłam tylko na kartkach pisać krótkie wersy i wklejam je do jednego (najważniejszego)tomiku. Stanowią dopiski do wierszy, które już są. Przygotowuję się do drugiego spotkania z młodzieżą, pomagam koleżance przy wierszach, które chce wysłać na konkurs. 

Życie więc tętni, a wydawało mi się , że będę miała troszkę więcej czasu ...

Żeby jednak nie było to i tak wiersz jest co prawda, nie jest nowy, ale myślę sobie, cały czas aktualny.


zagęszczenie


czasami wystarczy kilka myśli

kilka obrazów by wszystko się zagęściło


wtedy pojawia się światło

przechodzi przez imiona twarze oczy

przypomnienie ich koloru 

następuje ot tak

bez pstrykania palcami


wyraźniej słychać strzępy rozmów

które kiedyś umknęły

by powrócić najważniejszym znaczeniem


głośno wybrzmiewa niedokończone

kiedy wracam do źródła 

do ciszy z której wyrosłam

nie przeszkadza mi to zagęszczenie

wszystko można zmieścić w bezdźwięku

ułożyć w dookreślonym porządku


kiedy wiem że nawet chmurność

ma swój czas zaistnienia


Pozdrawiam Was bardzo ciepło.

Obraz Ylanite Koppens z Pixabay

września 23, 2026

Oczywiste

Oczywiste

 


oczywiste


na znak przepływu 

wystąpią przebarwienia

bez spektakularnych granic

z jedną cieńszą linią o nieznane


mam wrażenie 

że nie boję się zmienności

pory roku 

przewidywalne jak kolejna

ścieżka na dłoni 

w jednym kierunku


kolejny zachód słońca 

odkłada się warstwą 

w ciągłej niecierpliwości 

zostawiania śladów 

nie tylko w wierszach


wciąż przemycam światło

i cień który wciąż za mną chodzi 

jeszcze


2025

Obraz Joe z Pixabay

września 19, 2026

Sobotnie lenistwo

Sobotnie lenistwo

Witam serdecznie

Tak, sobota to dobry dzień, mogę w końcu odetchnąć po dość intensywnym tygodniu. Tego mi potrzeba, ponieważ wnuczka zachorowała, więc przyszły tydzień również będzie biegający. Udało mi się również zmodyfikować scenariusz spotkania, więc tym bardziej doceniam lenistwo sobotniego dnia.

Oczywiście książka - "Grób" Maxa Czornyja, oczywiście przy kawie :)

Jak kawa, to tym razem w nowej filiżance, obok której nie mogłam przejść obojętnie.

I jeszcze wiersz z zeszłego roku, chodzi za mną od jakiegoś czasu...


pęknięcie


kiedyś wystarczyła kropla na źdźble trawy

by rozsypał się deszcz słowa lekko układały

skomplikowane zawijasy w proste czytelne linie


popołudniowe światło nie daje pewności

na spokojny wieczór pada długi cień

przypominajka o zmierzchu wszystkiego

między sercem i gardłem żal 

bez możliwości wypowiedzenia na głos


czyjeś odejścia są kłującym zatrzymaniem serca

by powrócić z odmienionym spojrzeniem

i dłuższymi przerwami między słowami


dopasowania do migawki z fotografii

nie zawsze się układają harmonijnie

jak muzyka którą słyszysz a nie możesz zagrać

bo zmieniło się wszystko 

co do tej pory było oczywiste


mieszam farby do czarnej dodaję trochę bieli

może szarość będzie punktem wyjścia

do wyrówniania wszystkich krzywizn na drodze

przepełnionej milczeniem które jest przecież

w uzasadnionych przypadkach piękne


22 kwiecień 2025

Pozdrawiam Was serdecznie życząc dobrej niedzieli i nadchodzącego nowego tygodnia!

Fotografia własna


Copyright © Wiersze poza czasem , Blogger