października 13, 2026

Wciąż jeszcze we mnie tkwi...

Wciąż jeszcze we mnie tkwi...

 


okoliczności


zapowiadał się całkiem zwyczajny dzień

tylko mgła unosiła się zbyt długo

ludzie niosą różne myśli w głowie

a raczej może ich brak


godziny na szkolnym boisku

z wiatrem tuż przy ziemi

przenoszą z miejsca na miejsce

przyszłe


z nabrzmiałej ciszy obojętności

pojawia się w głowie

ten złowrogi przebłysk


ma ostrą krawędź i lśni w słońcu


teraz tracą znaczenie słowa

które powinny być wczoraj 

oczy otwierają się zawsze za późno


na chwilę wpisane 


w przegapione 

sprzyjające okoliczności

dla noża w dłoni


Boguława M
12 październik 2026

Obraz z Pixabay

października 10, 2026

Koncert jesienny na dwa świerszcze

Koncert jesienny na dwa świerszcze

 


Witam Was bardzo ciepło

Pomalutku wyszłam z choróbska, co prawda, tydzień troszkę do tyłu, ale to nic, nadrobię. Tym bardziej, że następny całkowicie zapełniony, więc pełna mobilizacja :)

Ciągle jeszcze zastanawiam się co siedzi w głowach młodych ludzi po ostatnich wydarzeniach...czego zabrakło a czego było za dużo. Dlaczego ciągle ignorujemy, że coś się dzieje pomimo wielu akcji, które mają pomagać...

Wczoraj też był dzień urodzin Magdy Umer - skończyłaby 76 lat...

Tutaj zawsze wspominam jeden z piękniejszych jesiennych wierszy:

"Koncert jesienny na dwa świerszcze"


Za naszym oknem pada deszcz

Na piecu skrzypce stroi świerszcz

Dziewczyny płaczą bo skończyło się już lato

I tylko słychać gdzieś


Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł

I śni o pięknej dziewczynie

A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy

Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy


Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Koncert co z babim latem odpłynie


Pnie drzew pokryły się dawno mchem

Wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień

A na ścierniskach pozapalały się ogniska

W oddali snuje się

Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł

I śni o pięknej dziewczynie

A Strach na wróble przydrożne wierzby liczy

Tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy


Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Koncert co z babim latem odpłynie


Wywietrzał dawno zapach żniw

Szczelnie zamknięto wszystkie drzwi

Ludzie czekają może już jutro będzie biało

Pod piecem cicho brzmi

Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Uciekł na drogę pokochał wierzbę i nagle gdzieś się rozpłynął

A strach na wróble leży samotny w polu

Mysz go rzuciła uciekła do stodoły

Koncert koncert koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

Dziś ze świerszczami zasnął już na zimę





Z tym wierszem życzę Wam dużo ciepła i uważności, by te nadchodzące dni przyniosły Wam wiele radości i spokoju

października 05, 2026

Nowy tydzień, Kasprowicz i suszone hortensje

Nowy tydzień, Kasprowicz i suszone hortensje

 


Nowy tydzień, nowe wyzwania. Przez ostatnie szukałam jeszcze pozostałości po starym blogu, ale pozostał tylko baner, który był na poprzedniej stronie. Wrócił tutaj, ponieważ cały czas jest aktualny. Za oknem jaśminowiec jak rósł, tak rośnie. 

Przede mną dość spory projekt związany z Kasprowiczem, ze względu na trwający jeszcze rok Jemu poświęcony. Przyznam, że Kasprowicz nie należy do moich ulubionych poetów, ale kiedy trzeba, to trzeba. 

Najważniejsze dzieła to:

• „Z chałupy” (1887) – debiutancki tom realistyczno-naturalistyczny, pokazujący trudne życie wsi i los ubogich ludzi.

• „Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach” (1898) – cykl czterech sonetów łączący impresjonizm i symbolizm z tatrzańskim pejzażem.

• „Hymny” (1902) – słynny cykl (zawierający m.in. Dies irae i Święty Boże) wyrażający buntu człowieka wobec cierpienia i dramatyczną relację z Bogiem.

• „Księga ubogich” (1916) – tom o nastroju pogodzenia z losem, prostocie, bliskości natury i ukochanych Tatr.

Osobiście czytam teraz "Hymny". Moją szczególną uwagę przykuwa wiersz "Moja pieśń wieczorna". Po katastroficznych burzach i nienawiści nadchodzi czas ukojenia i pogodzenia się z życiem. Tym bardziej hymny stały się mi osobiście bardziej bliskie, ponieważ są pisane wierszem wolnym. Jest w nich pochwała prostoty, miłości do stworzenia, braterstwa z naturą oraz dostrzeżenia boskiego pierwiastka w codziennym życiu.

Co prawda, nas jako grupę, która przygotowuje całość najbardziej interesuje okres kujawski w życiu i twórczości Kasprowicza. Na razie to wszystko jest naszkicowane, a czas pokaże jak nam się to rozwinie.

Niżej fragment wiersza "Moja pieśń wieczorna"

Jan Kasprowicz

 

"On był i myśmy byli przed początkiem -

niech imię Jego będzie pochwalone!

Razem z gwiazdami byliśmy i słońcem,

zanim się gwiazdy i słońca

jęły rozbijać w swych kołach,

zanim się stało to, co cię pożera.

 

O duszo, spragniona miłości,

o duszo, spragniona spokoju!

On był i ty w nim byłaś przed początkiem,

nim jeszcze miłość i spokój

stały się ogniem trawiącym,

zanim się .stały zabójczą tęsknicą

i tym kamiennym, ślepym przerażeniem...

 

Dzień mój przygasa -

za wielkim, niebotycznym przygasa mi szczytem,

krwawą za sobą zostawiając zorzę,

która się czepia ogniami

tych oto smreczyn i ścian poszarpanych,

zatartych śladów moich stóp.

Dzień mój przygasa, ten złoty,

ten lazurowy, ten słoneczny dzień,

w błogosławieństwie swych drogich promieni

więżący klątwę dla człeka,

dla zbłąkanego pielgrzyma.

Niech gaśnie! niech ginie!

Niech upragniony nadejdzie już wieczór

ze swoją ciszą wieczystą,

która ci mgłami szepce miesięcznymi,

że zanim miłość i spokój

stały się ogniem trawiącym,

zanim się stały zabójczą tęsknicą

i tym kamiennym, ślepym przerażeniem,

On był, i myśmy byli przed początkiem."


A na koniec fotografia z początku wpisu - to moje zasuszone hortensje :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dobrego tygodnia :)

października 01, 2026

Październikowa donica

Październikowa donica

 


Witam Was ciepło w ten pierwszy dzień października. Dzisiaj krótko, raczej fotograficznie :)

W końcu znalazłam chwilę, by zamienić letnią donicę na jesienną :)

I jeszcze taki cytat:


Za oknem słońce, dlatego życzę Wam i sobie by takie dni pozostały z nami jak najdłużej.

września 30, 2026

Jesienne spotkania

Jesienne spotkania

 


Witam Was ciepło

Dużo się działo w czasie kiedy mnie tu nie było, a przecież to tylko kilka dni. Dzień Kawy 2026 już za mną. Jestem zadowolona, chociaż nie obyło się bez małych zawirowań ze względu na nieprzewidziane nieobecności czytających. Oczywiście winne są wirusy! Pozostała więc krótko pisząc - improwizacja, ale i tak było pięknie. Tym bardziej było miło, kiedy można było porozmawiać z rodziną naszej bohaterki, która pojawiła się na spotkaniu. Takie rozmowy zawsze sprawiają, że gruntuje się przekonanie, że warto to robić. Przypominać, a nowym osobom przybliżać tych, którzy wpisali się w historię naszego miasta.

Mieliśmy również próbę generalną naszego nowego projektu "Jesień w blasku". Odbył się w naszym Sue Ryder. Dla mnie jak i dla mojej koleżanki po piórze to było wspaniałe przeżycie. Spotkanie z osobami, które z powodów niezależnych od nich, przychodzą tam uświadomiło mi jeszcze bardziej, jak kruche jest zdrowie i naprawdę niewiele potrzeba, by życie, które się wiedzie teraz nagle może się zmienić. Wiem jednak, że nawet wtedy warto z takimi osobami przebywać, dać im cząstkę siebie. Wzruszająca była ich wdzięczność i to uruchomiło we mnie jak sprawić by nie zakończyło się to tylko na jednym spotkaniu.

Co poza tym? No cóż - mało czasu na swoje pisanie, zaczęłam tylko na kartkach pisać krótkie wersy i wklejam je do jednego (najważniejszego)tomiku. Stanowią dopiski do wierszy, które już są. Przygotowuję się do drugiego spotkania z młodzieżą, pomagam koleżance przy wierszach, które chce wysłać na konkurs. 

Życie więc tętni, a wydawało mi się , że będę miała troszkę więcej czasu ...

Żeby jednak nie było to i tak wiersz jest co prawda, nie jest nowy, ale myślę sobie, cały czas aktualny.


zagęszczenie


czasami wystarczy kilka myśli

kilka obrazów by wszystko się zagęściło


wtedy pojawia się światło

przechodzi przez imiona twarze oczy

przypomnienie ich koloru 

następuje ot tak

bez pstrykania palcami


wyraźniej słychać strzępy rozmów

które kiedyś umknęły

by powrócić najważniejszym znaczeniem


głośno wybrzmiewa niedokończone

kiedy wracam do źródła 

do ciszy z której wyrosłam

nie przeszkadza mi to zagęszczenie

wszystko można zmieścić w bezdźwięku

ułożyć w dookreślonym porządku


kiedy wiem że nawet chmurność

ma swój czas zaistnienia


Pozdrawiam Was bardzo ciepło.

Obraz Ylanite Koppens z Pixabay

września 23, 2026

Oczywiste

Oczywiste

 


oczywiste


na znak przepływu 

wystąpią przebarwienia

bez spektakularnych granic

z jedną cieńszą linią o nieznane


mam wrażenie 

że nie boję się zmienności

pory roku 

przewidywalne jak kolejna

ścieżka na dłoni 

w jednym kierunku


kolejny zachód słońca 

odkłada się warstwą 

w ciągłej niecierpliwości 

zostawiania śladów 

nie tylko w wierszach


wciąż przemycam światło

i cień który wciąż za mną chodzi 

jeszcze


2025

Obraz Joe z Pixabay

września 19, 2026

Sobotnie lenistwo

Sobotnie lenistwo

Witam serdecznie

Tak, sobota to dobry dzień, mogę w końcu odetchnąć po dość intensywnym tygodniu. Tego mi potrzeba, ponieważ wnuczka zachorowała, więc przyszły tydzień również będzie biegający. Udało mi się również zmodyfikować scenariusz spotkania, więc tym bardziej doceniam lenistwo sobotniego dnia.

Oczywiście książka - "Grób" Maxa Czornyja, oczywiście przy kawie :)

Jak kawa, to tym razem w nowej filiżance, obok której nie mogłam przejść obojętnie.

I jeszcze wiersz z zeszłego roku, chodzi za mną od jakiegoś czasu...


pęknięcie


kiedyś wystarczyła kropla na źdźble trawy

by rozsypał się deszcz słowa lekko układały

skomplikowane zawijasy w proste czytelne linie


popołudniowe światło nie daje pewności

na spokojny wieczór pada długi cień

przypominajka o zmierzchu wszystkiego

między sercem i gardłem żal 

bez możliwości wypowiedzenia na głos


czyjeś odejścia są kłującym zatrzymaniem serca

by powrócić z odmienionym spojrzeniem

i dłuższymi przerwami między słowami


dopasowania do migawki z fotografii

nie zawsze się układają harmonijnie

jak muzyka którą słyszysz a nie możesz zagrać

bo zmieniło się wszystko 

co do tej pory było oczywiste


mieszam farby do czarnej dodaję trochę bieli

może szarość będzie punktem wyjścia

do wyrówniania wszystkich krzywizn na drodze

przepełnionej milczeniem które jest przecież

w uzasadnionych przypadkach piękne


22 kwiecień 2025

Pozdrawiam Was serdecznie życząc dobrej niedzieli i nadchodzącego nowego tygodnia!

Fotografia własna


września 17, 2026

Jesienność

Jesienność

 


Zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze są kolory, ale już inne. Ludzie jeszcze się uśmiechają tak samo, a jednak już inaczej.

Wczoraj byłam pierwszej rozmowie w naszym Liceum. Okazało się, że może coś wyjdzie z mojego poprzedniego spotkania z modzieżą. Nie chcę jednak zapeszać :)

Ot i taka ta jesienność.



jesienność


czasami wracam do starych wierszy

by wyłuskać z nich to co jeszcze trwa

pomimo skraplającej się mgły na dłoni

przechodzę przez kolejne mosty


skrupulatnie zbieram to co można

dołączyć do gęstniejącego powietrza

bez obawy że nie wpasuje się w kształt

elastyczność nie ma granic


przyglądam się liściom leżącym na ziemi

jesienność coraz bardziej wnika w skórę

nawilża deszczem dziwi mnie jej chłonność

i odporność na zachowanie gładkości


sprawdzam jak zachowuje się przy bólu

który trwa od samych narodzin zmienia się

intensywność poddana metamorfozie

na bardziej znośne albo już oswojone

kiedy wiem że nic nie mogę zrobić


nie znam przepisu na wieczną wiosnę

może jednak to dobrze że myśl płynie

przez pory roku nazywane ciągle od nowa

przy wciąż takim samym smaku kawy


Obraz Albrecht Fietz z Pixabay

września 13, 2026

Klucz - wiersz z inspiracji

Klucz - wiersz z inspiracji

 


Witam serdecznie :)

Dzisiaj wpis i wiersz z inspiracji. Wszystko za sprawą Jotki i jej wpisu o skojarzeniach językowych: https://paniodbiblioteki.blogspot.com/2026/09/o-skojarzeniach-jezykowych.html

Wybrałam słowo Klucz i tak jakoś poszło :)


klucz


stary klucz leży w szufladzie

od domu którego już nie ma


teraz tylko w pamięci

można przekroczyć próg

dotknąć dłonią stary drewniany stół

zobaczyć rozkrojony chleb 

i usłyszeć cichy gwar rozmów


rodzina jeszcze w komplecie

żywe błyski w oczach i radosny śmiech

ciepło którego czasem teraz brakuje


zawsze jednak można 

otworzyć szufladę i spojrzeć na klucz

by znów powrócić

odzyskać spokój

w tym biegu teraz



Bogusława M. 13 wrzesień2026



Miłej niedzieli :)

września 11, 2026

Czas wypełniony po brzegi

Czas wypełniony po brzegi

 


Witam Was ciepło!

Skończyły się problemy z komentarzami to zaczęły z odświeżaniem listy czytelniczej. Mam jednak nadzieję, że to chwilowe.

Dni zaczynają się znów bardzo pracowite. Przygotowałam cały scenariusz do corocznych kawowych spotkań tym razem z poezją w naszym Muzeum. Razem z Grupą Poetycką "Hotel słów" zaprezentujemy wiersze Marii Suszyńskiej – Bartman. Jakiś czas mieszkała w naszym mieście, stąd jej obecność w lokalnej przestrzeni kultury.

Poza tym, szykuje się kilka innych projektów, którym już zaczęłam się bliżej przyglądać a w między czasie spotkania autorskie wyjazdowe między innymi Bydgoszcz i Toruń. Zaangażowałam się również w przygotowanie spotkania autorskiego mojej koleżanki po piórze, która wyda już na dniach swój pierwszy tomik wierszy.

Mam wrażenie, że zamiast odpoczywać to robi się tego coraz więcej :)

Lubię jednak takie zmęczenie, jeśli wszystko udaje się zrealizować według planu.

Oczywiście jak to mówią, że czas napięty, ale oczywiście musiałam kupić sobie puzzle do układania - 1000 sztuk. Dawno nie układałam większych, bo tych z wnuczką już nie liczę :)

Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu :)

Zdjęcie autorstwa Rebekki D z Pixabay

Drugie zdjęcie moje :)


września 07, 2026

bryza

bryza

 


kolejny raz przechodzę przez morze martwe

zapamiętałam strukturę piasku i szum fal


jeden ciepły wers który pachnie bryzą


i rysuję na nowo dobrze znane kształty

usta oczy i zawsze otwarte ramiona na jutro



2025

Obraz Dominik Rheinheimer z Pixabay


września 06, 2026

Powrót - dobrze że znów tu jestem

Powrót - dobrze że znów tu jestem

 


Witam


Po tych denerwujących perypetiach z działaniem blogspota nerwy puściły, tym bardziej, że czekały inne działania. Tym bardziej się cieszę, że  problem z dodawaniem komentarzy jak się pojawił, tak zniknął.

Miały być tutaj tylko wiersze, ale od czasu do czasu pojawią się również "normalne" wpisy.  Należą się Wam bowiem wyjaśnienia, dlaczego zniknęłam, by odpocząć. Ten czas trudno nazwać odpoczynkiem, raczej mnóstwem działań związanych ze zmianą częstotliwości przebywania z wnuczką, jak również prace przygotowawcze do wydania drugiej antologii wierszy naszej Grupy Poetyckiej. Czas gonił, więc trzeba było się sprężyć. Ważne, że zdążyliśmy. 

Teraz oczywiście praca trwa, ale jest to raczej na zwolnionych obrotach. Przygotowujemy się do kilku spotkań, ale to już na zwolnionych obrotach. Najbliższe, ważne dla mnie to Dzień Kawy w naszym muzeum, ale to już mam opracowane. Scenariusz, wiersze, które będą prezentowane i nie są to nasze wiersze, ale poetki i pisarki, która jakiś czas mieszkała w naszym mieście.

Co słychać teraz w moim "ogródku poetyckim"? - piszę nowe, ale wracam do starszych wierszy. przyglądam im się - robię mały remanent, ale bardzo, bardzo spokojnie.

Wpadły mi w rękę również książki Maxa Czornyja - czytam już czwartą - "Ślepiec" - lektura dla tych, którzy lubią zagadki kryminalne.

Bardzo się cieszę, że mogłam powrócić do pisania na blogu ale i do lektury Waszych wpisów. Przyznam, że brakowało mi tego przez ten czas. 

Tym bardziej się cieszę, że znów tutaj jestem. Dzisiaj u mnie deszczowo, więc obraz "słoneczny" :)

Obraz beasternchen z Pixabay


Pozdrawiam Was serdecznie życząc dobrej niedzieli i nadchodzącego nowego tygodnia!


września 03, 2026

reminiscencja

reminiscencja

 


reminiscencja


jest ze mną od samego początku

od czasu do czasu podrzuci obraz


centrum na linii czasu 


tam i w tej samej chwili tutaj

za rogiem domu z czerwonej cegły


wrzesień 2026

Obraz Gordana Stanisic z Pixabay

września 01, 2026

na południe

na południe

 

Hortensja z mojego ogrodu

na południe


przyglądam się liściom 

na drzewie ozdobnej śliwy 

której na początku nie chciałam


z czasem wrosła w widok za oknem

głębią czerwieni która trzyma się życia

hortensje przebarwiły się na różowo

słońce też korzysta z okazji

chociaż coraz krótszy dzień

a jesień wyciąga coraz śmielej dłonie

po wszystko co jej się należy


dobrowolnie wypuszczam z dłoni

to co z każdym dniem przestaje być moje

obiecane spacery do świątyni czystej wody

i ogrodu szoguna Tokugawa

a zbliża się dobra pora na wyciszenie


wtedy do głosu dochodzi tylko to

co jest najbardziej prawdziwe

nawet ta mała melancholia

kiedy ptaki odlatują na południe


jak ludzie którzy wpisali się w pamięć

a teraz jeszcze trudno wypełnić

kolejne wolne miejsce


wtedy zdaję sobie sprawę

że życie nie lubi pustki



B. Matusiak 2026 "Szara ziemia"

Fotografia własna


sierpnia 30, 2026

nad-obfitość

nad-obfitość

 


nad-obfitość


z coraz większą uwagą

przyglądam się piramidom i sfinksowi

myślę o kraju obfitości 

kiedy Nil regularnie wylewał 

z tego pozostały hieroglify i tajemnice

do dzisiaj nieodczytane

i niech tak pozostanie


co zrobilibyśmy z tą pełną wiedzą

kiedy po drodze gubimy 

człowieka w człowieku


najlepiej wychodzą nam wojny

a teorie spiskowe dobrze się wpisują

w coraz mniej prawdziwy świat


zazdroszczę sfinksowi jego spokoju

w cieniu jego wielkich łap

zachowuję równowagę i echo słów


nie muszę dokładnie znać ich znaczenia

ale wiem że woda jest gwarancją życia

a człowiek usilnie przekracza granice 

jak bogowie których panowanie 

kończy się na ich własne życzenie

historia lubi zatoczyć koło


B. Matusiak 2026 "Szara ziemia"

Obraz Karin Henseler z Pixabay

sierpnia 29, 2026

kropla na szybie

kropla na szybie

 


kropla na szybie

 

sobota ma szary kolor

akceptuję go ba nawet bardziej

wpisuje się w codzienność 

deszcz na szybie wypełnia kroplami 

wolne miejsca 


wtedy dokładniej widać 

strukturę głębokich szczelin

na tym co z zasady powinno być gładkie

bo nawet szkło to tylko drobiny piasku


normalnie go nie zauważamy 

po prostu jest i nie bywa nachalny

jak zbyt głośno wykrzyczane słowa

które i tak giną wśród innych


dlatego lubię szarość

bo gdzieś w jej spokoju

mogę dostrzec to jedno słowo

które coś kończy ale i coś zaczyna

w pamięci która zapisuje

tylko to co naprawdę ważne

życie a nie tylko istnienie


jestem coraz bliżej tego pierwszego

przez ciszę w małej kropli na szybie

na teraz wystarczy


B. Matusiak 2026

Grafika AI

sierpnia 25, 2026

Sól

Sól

 


"sól"


najtrudniej jest wtedy 

kiedy nie ma odpowiedniego określenia

bo wszystkie już się przeterminowały

wtedy przychodzi z odsieczą pamięć

która może wskrzesić na nowo życie


teraz jest bardziej ostre

szczególnie przy krawędziach


nie ma miejsca na dobrą zieloność

kiedy nie ma warunków na zakorzenienie

teraz myśl nawet nie jest myślą

ale błyskiem który na chwilę rozświetla mrok


lecz nawet wtedy nie ma pewności

kiedy wpadamy w coraz większą sieć

mniejszych i większych szczegółów

czy zdarzył się naprawdę

czy był tylko życzeniem


dlatego dla pewności zamykam okno

by sól której rzadko używam

stała się jeszcze bardziej solą



B.Matusiak 2026

sierpnia 24, 2026

Wciąż ten sam głód

Wciąż ten sam głód

 


wciąż ten sam głód


przez długi czas myślałam 

o nie pozostawianiu śladów 

szczególnie tych po barszczu 

ciężko się pozbyć

nie wystarczy najlepszy środek

ani zamknięcie oczu by nie było widać


długie wieczory nie pozwoliły na zamknięcie

ostatecznie kropka na końcu nic nie znaczy

coś może niespodziewanie zacząć z dużej litery

kiedy przejścia nie są takie oczywiste


nawet sen który pojawił się od długiego czasu

ten sam co zawsze może oznaczać wszystko

może na nowo pisane dobrze znane słowa

a może pozostawienie w spokoju

bez wznoszenia kurzu

kiedy go ścieram z komody

na której leży niezapisana biała kartka


przestałam układać myśli

w dyscyplinie prowadzenia od do

bo historie lubią się przecież mieszać

jak wspomnienia które są wrażeniami

z przeszłości którą próbujemy ułożyć

po swojej myśli


na razie tylko przełykam ślinę


B. Matusiak

sierpnia 24, 2026

Piszę do ciebie świecie

Piszę do ciebie świecie

 


Piszę do ciebie świecie


piszę do ciebie świecie nastawiony na zewnętrzność 

to jest bardziej przyciągające uwagę w 30 sekundach

nie ma miejsca na chwilowe zatrzymanie

bo wypada się z obowiązującego obiegu

a czas wcale nie jest tylko prostą linią


prędzej czy później przyjdzie czas na powroty

do miejsca od którego na nowo trzeba zacząć

przechodzić  na cieniutkiej linie i to prawdziwie

nie dla kolejnej reklamy gdzie wszystko jest idealne


dlatego zapisuję to co jeszcze pozostało

nie dla tego co szybko wpada w oko ale i wypada

zanim rozwinie się chociaż mały cień refleksji

że ważne jest nie tylko klikanie ale jest coś więcej


nasza obecność w pozostawionych książkach

czytanych nie na ekranie komputera lecz trzymanych

w dłoniach tak samo jak pióro i biała kartka

gotowa na dłuższe zatrzymanie i zapisanie


dlatego życzę tobie nasz zdezorientowany świecie

by przetrwało na później to co jeszcze w nas ludzkie

bo przecież zawsze jest jeszcze sprzyjający czas

by spojrzeć na ciebie zupełnie z innej strony


B.Matusiak 2025
Obraz AI
Copyright © Wiersze poza czasem , Blogger