Zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze są kolory, ale już inne. Ludzie jeszcze się uśmiechają tak samo, a jednak już inaczej.
Wczoraj byłam pierwszej rozmowie w naszym Liceum. Okazało się, że może coś wyjdzie z mojego poprzedniego spotkania z modzieżą. Nie chcę jednak zapeszać :)
Ot i taka ta jesienność.
jesienność
czasami wracam do starych wierszy
by wyłuskać z nich to co jeszcze trwa
pomimo skraplającej się mgły na dłoni
przechodzę przez kolejne mosty
skrupulatnie zbieram to co można
dołączyć do gęstniejącego powietrza
bez obawy że nie wpasuje się w kształt
elastyczność nie ma granic
przyglądam się liściom leżącym na ziemi
jesienność coraz bardziej wnika w skórę
nawilża deszczem dziwi mnie jej chłonność
i odporność na zachowanie gładkości
sprawdzam jak zachowuje się przy bólu
który trwa od samych narodzin zmienia się
intensywność poddana metamorfozie
na bardziej znośne albo już oswojone
kiedy wiem że nic nie mogę zrobić
nie znam przepisu na wieczną wiosnę
może jednak to dobrze że myśl płynie
przez pory roku nazywane ciągle od nowa
przy wciąż takim samym smaku kawy
Obraz Albrecht Fietz z Pixabay




Jesiennie przytulny wiersz, ale nie pozbawiony mądrej refleksji:-)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za projekt, dobre spotkania podbudowują :-)
Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)
UsuńPodoba mi się Twój wiersz... ma w sobie dojrzały spokój ... to piękny, poetycki zapis godzenia się z naturalnym biegiem rzeczy. Przejmująco łączysz w wierszu fizyczność natury /liście, deszcz, gładkość/ z wewnętrznym krajobrazem trwającego od zawsze bólu. Pojawiająca się melancholia miesza się tutaj z akceptacją, a metafora "braku przepisu na wieczną wiosnę" przynosi paradoksalną ulgę. Bo to właśnie ta powtarzalność pór roku, przy jednoczesnym zachowaniu drobnych, niezmiennych rytuałów – jak ten sam smak kawy – daje nam poczucie bezpiecznego zakotwiczenia w rzeczywistości...
OdpowiedzUsuńTak, jak już pojawia się ta akceptacja jest o niebo lepiej. Te małe rytuały bardzo pomagają w tym.
UsuńNiezależnie od pory roku przynajmniej kawa smakuje tak samo. Świat jesiennieje, czas zwalnia, pojawiają się różne refleksje, taka pora... Piękny wiersz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Bardzo dziekuję. Oj tak, wtedy przychodzą do głowy różne myśli, które czasami znajdują ujście w wersach :)
UsuńPięknie napisałaś o tej „jesienności” — takiej, która przychodzi trochę niepostrzeżenie i nagle okazuje się, że jesteśmy już w innym miejscu. A jednak coś w nas pozostaje niezmienne: smak kawy, potrzeba szukania, wracania do starych słów i oswajania tego, czego nie da się zmienić.
OdpowiedzUsuńI bardzo lubię tę myśl, że nie ma przepisu na wieczną wiosnę. Może rzeczywiście nie trzeba jej mieć — każda pora roku coś nam przecież przynosi. 🍂
A za rozmowę w Liceum trzymam kciuki, żeby z tego „może coś wyjdzie” wyszło coś naprawdę dobrego. Bez zapeszania, oczywiście. ❤️
Bardzo dziękuję. Tak, ta "jesienność" da się nawet polubić :)
UsuńOj tak, mam taką malutką nadzieję. Jest to drugie takie spotkanie. Już wiem, że będzie ta sama grupa uczniów, więc już "wymyślam" co można z nimi zrobić. Moze napiszemy razem wiersz...
Pozdrawiam serdecznie :)