Witam serdecznie
Tak, sobota to dobry dzień, mogę w końcu odetchnąć po dość intensywnym tygodniu. Tego mi potrzeba, ponieważ wnuczka zachorowała, więc przyszły tydzień również będzie biegający. Udało mi się również zmodyfikować scenariusz spotkania, więc tym bardziej doceniam lenistwo sobotniego dnia.
Oczywiście książka - "Grób" Maxa Czornyja, oczywiście przy kawie :)
Jak kawa, to tym razem w nowej filiżance, obok której nie mogłam przejść obojętnie.
I jeszcze wiersz z zeszłego roku, chodzi za mną od jakiegoś czasu...
pęknięcie
kiedyś wystarczyła kropla na źdźble trawy
by rozsypał się deszcz słowa lekko układały
skomplikowane zawijasy w proste czytelne linie
popołudniowe światło nie daje pewności
na spokojny wieczór pada długi cień
przypominajka o zmierzchu wszystkiego
między sercem i gardłem żal
bez możliwości wypowiedzenia na głos
czyjeś odejścia są kłującym zatrzymaniem serca
by powrócić z odmienionym spojrzeniem
i dłuższymi przerwami między słowami
dopasowania do migawki z fotografii
nie zawsze się układają harmonijnie
jak muzyka którą słyszysz a nie możesz zagrać
bo zmieniło się wszystko
co do tej pory było oczywiste
mieszam farby do czarnej dodaję trochę bieli
może szarość będzie punktem wyjścia
do wyrówniania wszystkich krzywizn na drodze
przepełnionej milczeniem które jest przecież
w uzasadnionych przypadkach piękne
22 kwiecień 2025
Pozdrawiam Was serdecznie życząc dobrej niedzieli i nadchodzącego nowego tygodnia!
Fotografia własna




Oj, znam ten czas, gdy wnuk chorował, ciężko dla wszystkich!
OdpowiedzUsuńFiliżanka boska, skojarzyła mi sie z wiśniami w czekoladzie...
Chyba i wiersz pasuje do filiżanki - szarość jako zapowiedź nowej drogi, kawa jako zapowiedź nowego spojrzenia:-)
Dobrego tygodnia!